Spędził noc u przyjaciela, a następnego dnia w takim stanie trafił do szpitala. Teraz jego rodzina ostrzega innych

22.11.2017

/

Kategoria:

Spędził noc u przyjaciela, a następnego dnia w takim stanie trafił do szpitala. Teraz jego rodzina ostrzega innych

17-letni Cody Dietz wybrał się do swojego przyjaciela na imprezę. Jedna noc zmieniła jego życie całkowicie. Czy można było tego uniknąć?

Cody był zwyczajnym nastolatkiem, lubił spotykać się ze znajomymi, nie stronił od alkoholu, zawsze jednak zachowywał umiar. Jego mama, Bonnie, nigdy się o niego nie niepokoiła. Aż do pewnego dnia…

Kiedy na drugi dzień po imprezie, na którą się wybrał, chłopak nie odbierał telefonu, Bonnie była trochę niespokojna. Po kilku godzinach zobaczyła jednak, że syn do niej oddzwania, ale zamiast niego w słuchawce usłyszała zdenerwowanego kolegę syna. Chłopak mówił, że Cody bardzo dziwnie się zachowuje, nie może wstać i nie potrafi mówić, wydaje z siebie jedynie bulgoczące dźwięki. W pierwszej chwili Bonnie sądziła, że jej syn po prostu za dużo wypił, ale gdy jego przyjaciel powiedział, że prawie nic nie pili, kobieta natychmiast wezwała do syna pogotowie.

Gdy lekarze przybyli na miejsce, bez trudu postawili diagnozę: udar mózgu. Wiedzieli, że muszą działać błyskawicznie. W przypadku udaru ważne jest, aby pomóc poszkodowanemu najpóźniej w ciągu 6 godzin od wystąpienia objawów. Im później przyjdzie pomoc, tym większe niebezpieczeństwo, że nastąpią nieodwracalne zmiany w mózgu.

Kiedy Cody przybył do szpitala, minęło już prawie 12 godzin od wystąpienia udaru. Jego szanse na przeżycie dramatycznie zmalały i w tamtym momencie wynosiły zaledwie 20 procent. Liczyła się każda minuta.

Dalsza część artykułu na następnej stronie…

Autor: Paweł Krajewski / Tagi: udar mózgu,