Przerażona rodzina uciekła z nawiedzonego domu. Koszmar zaczął się, gdy kupili wersalkę

04.12.2017

/

Kategoria:

Przerażona rodzina uciekła z nawiedzonego domu. Koszmar zaczął się, gdy kupili wersalkę

Trwa dramat Krystyny (49 l.) i Kazimierza (58 l.) Pokropskich z Turzy Wielkiej (warmińsko-mazurskie), których tajemnicza siła wygnała wraz z czworgiem dzieci z domu. W niedzielę w trakcie mszy świętej cała wieś modliła się za tę rodzinę. „W naszym mieszkaniu straszy!” – mówią Pokropscy. Przerażeni uciekli z dziećmi do domu Caritasu w Działdowie. Niestety, muszą ten lokal opuścić, a nie mają gdzie się podziać!

„Czy mamy spać pod mostem?” – pyta ze łzami w oczach pan Kazimierz, ojciec Ireneusza (18 l.), Martyny (12 l.) i półtorarocznych bliźniaków Adama i Ewy.

Małżeństwo zapowiada, że pójdą całą rodziną błagać o pomoc w działdowskim urzędzie gminy. Dostali od gminy 900 zł zapomogi na wynajem mieszkania, nikt jednak nie chce im niczego wynająć z powodu małych dzieci.

[quads id=”8″]

Żona pana Kazimierza podkreśla, że nie ma mowy, by wrócili do domu, bo tam dzieją się straszne rzeczy.

” W nocy w kuchni świeciło się światło. A przecież gdy opuszczaliśmy mieszkanie, mąż wykręcił bezpieczniki.” – mówi drżącym głosem pani Krystyna.

Przerażeni Pokropscy mówią, że dom został nawiedzony przez demony, następnej nocy po wniesieniu używanej wersalki, którą kupili od znajomych. Po całym mieszkaniu zaczęły wtedy latać monety, dziecięce zabawki, a nawet noże. Z sufitu zaczęła cieknąć woda, choć dach jest cały i nigdy nie przeciekał.

„Tam przed wojną mieszkała rodzina o nazwisku Stern. Wymordowali ich Sowieci. Może teraz ci ludzie wrócili zza światów?” – zastanawia się mieszkający naprzeciwko Andrzej Hubka (60 l.). Nawet sołtys Marek Waśkowiak (61) przyznaje, że w domu dzieje się coś dziwnego.

[quads id=”9″]

Rodzina wezwała na pomoc kapłana, ale i on nie dał rady.

„Ratujcie dzieci i uciekajcie stąd czym prędzej!” – krzyknął roztrzęsiony ksiądz, gdy leżąca w kuchni kłódka nagle uniosła się, przeleciała przez pół mieszkania i uderzyła duchownego prosto w czoło.

Nie pomogło poświęcenie domostwa przez niego, ani msza święta w intencji spokoju mieszkańców.

Do tej zagadkowej sprawy na pewno będziemy jeszcze wracać.

Źródło: fakt.pl

Autor: Katarzyna Wiśniewska / Tagi: nawiedzony dom, szokująca historia,