Panna młoda poczuła coś ciężkiego na swoim welonie – gdy się odwróciła, zobaczyła coś, co złapało ją za serce

05.01.2018

/

Kategoria:

Panna młoda poczuła coś ciężkiego na swoim welonie – gdy się odwróciła, zobaczyła coś, co złapało ją za serce

Dla Marílii i Matheusa to miał być wielki dzień, jednak okazało się, że stał się on również bardzo ważny dla pewnego bezdomnego psa, który nie miał się gdzie podziać…

Zapewne nie każdy potrafiłby zareagować w taki sposób, jak ci szczęśliwi państwo młodzi, gdyby ktoś przeszkodził mu w ceremonii zaślubin.

Marília i Matheus z São Paulo w Brazylii planowali wziąć ślub na świeżym powietrzu, jednak plany pokrzyżowała im pogoda. Na horyzoncie pojawiły się burzowe chmury, a deszcz zaczął lać jak z cebra. Młoda Para postanowiła więc, że na czas ślubu i wesela postawią wielki namiot. Lecz nie tylko państwo młodzi i goście weselni nie mieli ochoty tego dnia moknąć.

Gdy goście zajęli już swoje miejsca, nagle do namiotu wszedł bezdomny pies, który chciał schronić się przed deszczem. Zwierzak został natychmiast wyprowadzony z namiotu przez gości, ale na zewnątrz nie pozostał zbyt długo.

„Kiedy ceremonia się rozpoczęła i chór zaczął śpiewać, ku zaskoczeniu wszystkich, do namiotu wszedł pies” – powiedziała Marília.

Mimo że sytuacja była dość dziwna, goście nie spodziewali się tego, co wydarzy się zaraz potem.

Pies ponownie został usunięty przez gości, aby ceremonia mogła przebiegać zgodnie z planem, tym razem już przy ołtarzu. Ale kiedy państwo młodzi zaczęli składać sobie małżeńską przysięgę, sprytny psiak pojawił się znowu.

„Wszedł do namiotu i położył się na moim welonie” – opowiada Marília.

Tym razem nikt już nie miał serca, by znowu wyrzucać go na strugi deszczu, a już z pewnością nie panna młoda. Leżał więc sobie wygodnie, wtulony w jej welon.

„Była to dla mnie bardzo miła niespodzianka, ponieważ uwielbiam zwierzęta” – powiedziała Marília.

[quads id=”8″]

Kiedy wielki dzień pary zbliżał się ku końcowi, a deszcz ustał, czworonożny gość zniknął równie tajemniczo, jak się pojawił.

Nowożeńcy jednak nie mogli przestać myśleć o niespodziewanym gościu weselnym. Postanowili, że spróbują jakoś go odszukać. Minął tydzień, zanim w końcu udało im się namierzyć błąkającego się po ulicach psa. Podjęli wówczas decyzję, że go przygarną. Nowy członek rodziny otrzymał na imię Snoop.

„Przyszedł do domu, a ja go wykąpałam. Dużo się bawił, jadł, pił wodę. Przez całą noc dobrze spał. Teraz jest bardzo szczęśliwy.”

Okazało się, że nieproszony gość nie mógł wybrać lepszego momentu, aby wpaść na ślub. Nie tylko skrył się przed deszczem, ale zdobył nową, kochającą rodzinę!

Autor: Anna Olga / Tagi: prawdziwa historia z życia,